GDZIE i KIEDY
GDZIE SIĘ SPOTYKAMY?:

ul. Zamoyskiego 56, Kraków (Podgórze)

KIEDY SIĘ SPOTYKAMY?:

każdy wtorek, g.18.30

DODATKOWE INFO:
TUTAJ
Słowo Boże na dziś
Nasz FACEBOOK
CHCESZ NAS WSPOMÓC?
Możesz to uczynić wpłacając dowolną kwotę na konto:
Redemptoryści
ul. Zamojskiego 56, 30-523 Kraków
nr konta:
05 1140 2017 0000 4402 1286 9452
Tytułem: Ofiara na ewangelizację SNE

Świadectwa z kursu Nowe Życie (Kraków, 23-25 lutego 2018)

opublikowane przez

Ogólnie byłem wielkim sceptykiem. Nie wierzyłem, że może się dokonać we mnie taka przemiana. Tak samo jak nie mogłem uwierzyć mojej żonie, gdy przyszła po swoim kursie i chciała mi to wszystko opowiedzieć, brałem ją wtedy za „prawie szaloną”. Teraz dopiero to rozumiem. Pan jest wielki. Mogę dokonać wiele z Bogiem jako przewodnikiem. Dziękuję za to cudowne doświadczenie. Kocham Cię Panie. Krzysztof, lat 35

***

Po raz pierwszy od 5 lat przeżywania różnych modlitw wstawienniczych doznałem prawdziwej obecności Boga i doznałem duchowego oczyszczenia. Dzięki temu kursowi w końcu prawdziwie poznałem, że jest Ktoś, kto mnie kocha 24/7. 19 lat

***

Bardzo trudno mi było przebaczyć mojej mamie. Próbowałam z całych sił. Czasami wydawało mi się, że już przebaczyłam, tak myślałam. Ale zdarzała się kolejna sytuacja trudna i znowu czułam drzazgę w sercu. Przy modlitwie wstawienniczej wszystko opadło. Zrozumiałam jak bardzo wszystko niepotrzebnie wyolbrzymiam. Bóg przebaczył mi gorsze grzechy niż obelgi mamy. Zrozumiałam, że to ja jestem dzięki Bogu i Duchowi silniejsza, a mama potrzebuje pomocy i modlitwy. Jestem silna, bo Bóg mnie kocha, nawet z moimi wadami. Beata, lat 48

***

Kurs uświadomił mi, że Pan Bóg mnie kocha, że jestem Jego ukochanym dzieckiem. Uświadomił mi, że łaska Boża działa w każdym, bez wyjątku i że jest tej łaski b. dużo dla każdego, nikomu nie braknie. Bardzo poruszyło mnie to, żeby działać z łaską Boża, trzeba przyjąć miłość Bożą, uświadomić godność bycia Dzieckiem Bożym i otworzyć się na łaskę i na dary Boże. Kurs też, przez to, jak na niego trafiłam, uświadomił mi rolę Matki Bożej jako Tej, która prowadzi do Syna. Wcześniej miałam problemy ze zrozumieniem tego. Bóg zapłać!

***

Wewnętrzna demolka 🙂 jakkolwiek to brzmi. Przeżyłam bardzo emocjonalnie. Spoko, duch, a także oczyszczenie przez łzy. Jestem osobą, która po 15 latach niedawno wróciła do Boga. Mam nadzieję, że tutaj – wiem- tutaj otrzymałam wzmocnienie, ale wiem, że muszę gdzieś należeć, bo nie chcę stracić tego co tutaj przeżyłam. Wiem też, że uzdrowienie w prawej łydce żylaków dotyczy mnie. I otrzymałam spokój ducha to ogromne obciążenie z serca mi spadło.

***

Mało brakowało a w ogóle nie przyszłabym na kurs. Byłam zmęczona, zniechęcona problemami dnia codziennego, jednak na szczęście Pan dał Łaskę i dotarłam. Na początku trudno mi było się otworzyć, jednak bardzo chciałam, aby moje życie naprawdę się zmieniło. Prosiłam o taką Łaskę Boga. Na modlitwie wstawienniczej, też prosiłam o Łaskę otwarcia się na Boga. Dostałam bardzo cenna dla mnie wskazówkę. Przełomowym momentem było oddanie Jezusowi mojego życia, ogłoszenie Go Królem. Pierwszy raz w życiu poczułam, że naprawdę w 100,00% chcę oddać Mu moje życie. Cudownym momentem było też doświadczenie spoczynku w Duchu Świętym.

***

 

Na początku jak tu przyjechałem, nie byłem pełen entuzjazmu, lecz w kolejne dni słuchając coraz to ciekawszych informacji zauważyłem,, że przez ludzi, którzy wypowiadali się, wypowiadał się sam Bóg. Następnym razem jedna z dynamik dała mi bardzo dużo do myślenia. Potem w chwili ciszy w kaplicy Bóg powiedział/uświadomił mnie, że cały mój dobytek wiary, o którym myślałem, że jest na wysokim poziomie, tak naprawdę jest ledwie garstką w majestacie i obliczu Boga. Uświadomiłem sobie, że moja pycha jest bardzo zgubna i jest złą drogą, która nie prowadzi do Boga. Chwała Panu

***

Podczas ostatniej modlitwy miałem wyraźnie odczucie trzymania za obie ręce i obraz Pana Jezusa. Przez cały czas miałem wewnętrzny spokój, że nie muszę się nigdzie spieszyć. Arek

***

Podczas modlitwy o wylanie Ducha Św. miałam zamknięte oczy i widziałam takie migawki, w których pojawiała się twarz Jezusa i cierniowa korona. Podczas modlitwy u wstawiennika miałam spoczynek w Duchu Św. Jako że mam w ostatnim czasie dość poważny problem, z którym nie potrafię sobie poradzić, modliłam się o znak, że Bóg ze mną jest, że mnie wspiera i chce pomóc. Myślę, że to był taki namacalny znak od Boga, że On nie zostawia mnie samej, tylko działa. Tym bardziej, że po tym tak bardzo chciało mi się płakać, ale też odczułam niezwykły spokój ducha i wsparcie. Chwała Panu

***

Na kursie zdałem sobie sprawę z tego, że żywię głęboką choć skrywaną urazę do Boga Ojca, spowodowaną tym , że dopuścił bardzo trudne i w jakiś sposób upokarzające mnie wydarzenia z mojego życia. Uwierzyłem jednak, że Bóg kochał mnie zawsze miłością bezwarunkową i nigdy nie przestanie mnie kochać. Był przy mnie wtedy gdy te trudne wydarzenia się działy, a te zdarzenia były tak naprawdę sprawką złego. Dzięki temu przebaczyłem Bogu Ojcu i już nie żywię do niego urazy J. Odbudowałem tą relację i poczułem jego ojcowską miłość. W czasie modlitwy o zesłanie Ducha Świętego po raz pierwszy od wielu lat pojawiły się łzy. Myślę, że były to łzy oczyszczenia. Robert

***

Przed ostatnim dniem kursu, po przebudzeniu przywitałem się z moim Panem i Zbawicielem. Co przed kursem i wstąpieniem do wspólnoty zdarzało mi się rzadko. Poprosiłem o dar Ducha Świętego i spytałem: Panie, czy Ty chcesz, żebym złożył świadectwo. Jeżeli Ty tak to tak owo ma wyglądać. Pan mi odpowiedział: włącz YOUTUBE. Zaśpiewaj piosenkę „Moja wolność” korzystając z Youtube, bo Internet można wykorzystać na Chwałę Pana. Krzysztof Duda

***

Obrazem, który zdominował wszystkie moje przeżycia, stał się tematem przewodnim i na pewno zostanie ze mną na długo, jest wizja siebie, jaką miałam w czasie modlitwy do Boga Ojca pierwszego dnia kursu. Pan Bóg pokazał mi siebie samą jako 5-letnią dziewczynkę, która siedzi Mu na kolanach i przytula się do Jego serca, tak jak przytulałam się do swojego ziemskiego taty, kiedy byłam mała i zmęczona zabawą. Wyglądałam, jak na pierwszym zdjęciu z przedszkola, które żywo stanęło mi przed oczami: miałam bladą buzię, niepewny uśmiech, króciutkie włosy ledwo odrastające po chorobie i byłam ubrana jak księżniczka na przedszkolnym balu: w białe rajstopy, lakierki, różową sukienkę i długą, srebrną tiarę (jak to mała księżniczka na balu przebierańców). Ten obraz bardzo trafił do mojego serca i uświadomił mi, że chociaż patrząc na siebie – widzę często bladą, zmęczoną i smutną twarz, chociaż straciłam w życiu parę ważnych rzeczy i nie czuję się piękna – to w Jego oczach jestem księżniczką, którą On trzyma na kolanach.

***

Doświadczyłam spoczynku w Duchu Świętym, przez co Pan Bóg dał mi naocznie poznać, upewnił mnie w swym działaniu we mnie. Pomimo, że to wszystko, co usłyszałam na kursie, wiedziałam, to doświadczyłam, że Pan Bóg działa w codzienności, w działaniu Pana Boga we mnie. Zbliżyłam się do Pana Boga.

***

Przyjechałam na kurs nie wiedząc tak naprawdę, co to jest. Początkowo (pierwszy dzień) był dla mnie trudny, bo nie mogłam zaakceptować tego, że znajduję się tutaj i że tak spędzam ten czas. Na drugi dzień powiedziałam na modlitwie, że jeżeli to jest Twój czas Panie, to ja poddaję się. I tak się stało. Wyjeżdżam stąd z całkiem innym nastawieniem do swojej osoby. Przyjeżdżając tu, nienawidziłam siebie. Teraz wiem, że może będzie trudno, ale będę próbować z tym walczyć. Wiem, że nie jestem sama.

***

Bóg od samego początku obdarowywał mnie utwierdzeniem w głoszeniu Jego słowa – pozbycie się lęku jak z lampy, której nie stawia się pod korcem, lecz ma świecić innym – Mt 5, 15-16 – chęć służenia innym ludziom, którzy są w ciemnościach. Utrwalenie tych decyzji podczas wylania Ducha Świętego, który prawdziwie uświęcał (św. Teresa z Avilla) – wielka radość i pokój serca. Dalsze potwierdzenia w słowach proroczych i obrazach utwierdzających na mojej drodze powstania. Chwała Panu! Pragnę Go wielbić w moim życiu!

***

Niedawno weszłam do SNE i uważałam, że wiele lat będąc w innej wspólnocie i po pełnej formacji przeżytej w Ruchu Światło-Życie, nie potrzebuję tego kursu, bo to kurs ewangelizacyjny i tylko w ramach posłuszeństwa i dla córki, która przyjechała ze mną, przyjechałam tu. Dziś wiem, że warto go przeżyć i przypomnieć sobie pewne rzeczy na nowo. Chwała Panu!

***

Jezus otworzył mnie na swoją wolę, okazał mi swoje miłosierdzie, wlał we mnie wiarę, pozwolił się nim uradować, wlał pokój w moje serce, usunął egoizm.

***

Moje przeżycie było niesamowite, odczułem stały spokój. Wylanie Ducha Świętego. Pojednałem się z Bogiem. Strasznie się tego bałem, ale teraz się już nie boję. Płakałem, śmiałem się. Teraz nie czuję już lęku, słabości. Amen. Chwała Panu

 

***

Przeżyłam niesamowity czas, nie nastawiałam się na cud, nie oczekiwałam wiele – Duch Święty zstąpił, poczułam Jego umocnienie. Mam nadzieję i mocną wiarę, iż uzdrowił mnie i dał mi nowe życie. Życie, którego zawsze pragnęłam. Aida

***

Czuję się spokojny, czuję, że będę na spokojnie angażował się w kolejne działania wg woli Pana. Bowiem dotychczas byłem przytłoczony pragnieniami, planami.

***

Na kurs zapisałem się, ponieważ chciałem ponownie zachwycić się Bogiem. Potrzebowałem ponownego nawrócenia. I to się udało, jestem bardzo zadowolony i nie żałuję.

***

Świadectwo moje było takie, że mogłam przeżyć coś pięknego, zostałam uwolniona od lęku o którym nie wiedziałam i nie miałam pojęcia, mogłam zaśpiewać i sprawiło mi to wielką i ogromną radość tak, że chwała Panu. Bożena Duda

***

Jadąc na kurs wiedziałam, że mam kilka spraw, o których ciągle myślę, stresuję się. Myślałam, że nie będę w stanie zapomnieć o tym i że zmarnuję ten czas. Ale cudownie Bóg zabrał to ode mnie, nie myślałam o tym. Podczas kursu widziałam od razu pewne działania Boga. Dużo dokonał w mojej relacji z chłopakiem, który nie mógł tu być, chociaż chciał. Jak przez ostatni czas byliśmy w osobnych miastach, codziennie czuł się samotny, a po tym jak ofiarowałam to Bogu (i siebie) – wracam do pokoju i dostałam SMS (od niego)-> „Wiem, że jesteś tego wieczora przy mnie”. Szok! Pierwszy raz byliśmy osobno, a jednak nie. Bóg w nas działa!

***

W I dzień na kursie było dla mnie ciężko, ponieważ niektóre stwierdzenia były dla mnie oczywiste, dlatego lekko się zraziłam. Lecz w kolejnych dniach było lepiej, zwłaszcza modlitwy były dla mnie wartościowe. Wspaniałe było to, że można porozmawiać, podzielić się, pytać posługujących.

***

Ten kurs wymógł na mnie ostrzejsze (niż dotychczas) spojrzenie na swoje życie. Wreszcie zrozumiałem, iż moje upadki na duchu wynikały z braku uczestnictwa we wspólnocie w Chrystusie. Uleczona została moja dusza – powrócił spokój i radość z życia. Pragnę działać we wspólnocie.

***

Jestem osobą która dość sceptycznie podchodzi do tematu : „Hura! Klaszczmy w ręce! Jezus jest naszym Panem!” 🙂 I trochę się zaskoczyłam, gdzie trafiłam. Jestem ogólnie sceptyczna względem różnych tematów, ale wierzę, że specjalnie Pan Bóg mnie tutaj skierował, aby mnie otworzyć. Przekonać, że czasem proste gesty (śmieszne gesty) mogą też być ważne. Chciał mnie otworzyć. Jezu ufam Tobie!

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *