GDZIE i KIEDY
GDZIE SIĘ SPOTYKAMY?:

ul. Zamoyskiego 56, Kraków (Podgórze)

KIEDY SIĘ SPOTYKAMY?:

każdy wtorek, g.18.30

DODATKOWE INFO:
TUTAJ
Słowo Boże na dziś
Nasz FACEBOOK
CHCESZ NAS WSPOMÓC?
Możesz to uczynić wpłacając dowolną kwotę na konto:
Redemptoryści
ul. Zamojskiego 56, 30-523 Kraków
nr konta:
05 1140 2017 0000 4402 1286 9452
Tytułem: Ofiara na ewangelizację SNE

Świadectwa z kursu Nowe Życie z Bogiem 12-14 września 2014 (Bukowina Tatrzańska)

opublikowane przez
[Doświadczyłem Boga na kursie] przez wewnętrzny spokój.

***
[Doświadczyłem Boga] w takiej ciszy i pokoju. O ile oczywiście było to doświadczenie Boga, w co też gorąco wierzę. Np. podczas modlitwy wstawienniczej nie czułem nic wyjątkowego, mieszały się tylko w mojej głowie myśli co zrobić, aby dobrze to przeżyć i aby to wniosło coś do mojego życia, i o to też prosiłem. Gdy później odszedłem na swoje miejsce, czułem coś w moim umyśle. Jakiś pokój, spokój (sami wiecie, że ciężko opisać takie uczucia). Gdy później zostałem trochę w kaplicy było mi tam dobrze i chciałem tam zostać. Gdy wychodziła stamtąd pewna osoba i położyła rękę na moim ramieniu, poczułem ciepło i radość. Czy było to doświadczenie Boga? Nie wiem. Ale czuję, że jestem bliżej Niego i chcę, by trwało to jak najdłużej.  – Tomek

***

Przyjechałam tu bez większego przekonania. Nie obiecywałam sobie niczego specjalnego, tak ot, żeby być.
I tutaj mogłabym przestać pisać.
Bo to, czego doświadczyłam, nie wiem czy słowami zdołam wyrazić.
Bóg zadziałał. Poprosiłam Go tylko cicho, że skoro już tu jestem, to proszę, niech sobie działa. I nie potrzebował drugiego zaproszenia.
Wszedł do mojego serca, wziął się za porządki, a potem rozgościł się i zawołał mnie, tak jakby chciał powiedzieć: Popatrz jak tu ładnie może być. Wystarczy, że będziesz tego chciała i uwierzysz, że chcę twojego dobra.
Gdy modliliśmy się o przyjęcie Ducha Świętego i czułam na swych ramionach dłonie osób, które modlą się za mnie i ciepło ich serc, to poczułam taki spokój wewnętrzny i ciszę. Cisza to słowo, które najlepiej oddaje to, co poczułam wtedy. Choć wokół trwały śpiewy, a sama prowadziłam rozmowę. I to było piękne doświadczenie, bo przyszedł do mnie Bóg i wylewał się ze mnie w postaci łez i światła bijącego z oczu.

***

Zawsze doświadczam Boga na spotkaniach opartych na Słowie Bożym. Każdy kurs, rekolekcje czy dni skupienia są inne i na każdym dużo się uczę. Ten kurs pokazał mi Kościół z innej strony. Gdy ksiądz opowiadał, że Kościół jest jak „orzech”, żeby zobaczyć piękno Kościoła, trzeba dostać się do środka. Samemu jest ciężko, bo przy rozłupywaniu można uszkodzić owoc, można uszkodzić własny wizerunek, lecz pamiętajmy, że smak nigdy się nie zmieni. Więc nie uszkadzamy w ten sposób Kościoła. Potrzebujemy więc dziadka do orzechów, potrzebujemy przewodnika, który pomoże nam dostać się do środka, żeby zobaczyć rzeczywiste piękno całego Kościoła.
Dziękuję za świadectwa i za wspaniałą modlitwę. – Łukasz

***

Mnie szczególnie dotknęła modlitwa o Ducha Św. gdy kilka osób modliło się nad jedną. Bardzo pozytywnie to przeżyłam. – Maria Słowiak

***

Podczas tego kursu byłam w pewnego rodzaju rozchwianiu emocjonalnym i duchowym, pełna lęków i obaw o „jutro”. Spowodowane to było na pewno wieloma trudnymi sytuacjami, które w tym czasie doświadczyłam. Sama nie byłam przekonana czy ten kurs mi coś da. Szczerze mówiąc, nie kurs sam w sobie, ale Bóg! Bóg, którego tak bardzo chciałam poczuć, wlał we mnie pokój i prawdziwą, niesamowitą radość! Msze święte – Eucharystia, głęboko przeżywana i w skupieniu to było coś co dało mi tę siłę. Wyjeżdżam stąd naprawdę umocniona boską i odwieczną miłością. Dziękuję Mu, że są ludzie, którzy pragną tak otwarcie głosić Jego chwałę. Myślę, że to też niezwykle pomoże mi w dzieleniu się z bliźnimi i mężnym wyznawaniu Chrystusa, co w dzisiejszych czasach nieraz spotyka się z ostrą krytyką ze strony znajomych, kolegów, koleżanek ze szkoły, a nawet przyjaciół.
Doznałam tego! Doznałam tego naprawdę. Po tym gdy roztrzęsiona płakałam w kaplicy, prosząc Boga o znak. Szukam wszak drogi, którą wybrać na tej polanie życia. Myślę, że udało mi się… Zawierzam się Panu w całości.
Wydarzeniem, które kompletnie mnie zaskoczyło, a tym samym stało się dla mnie jednym z najważniejszych momentów w życiu był spoczynek w Duchu Świętym. Wspaniale było poczuć tę lekkość, tę ogromną lekkość i wolność, którą Bóg poprzez Ducha Świętego rozlał we wszystkich częściach mojego ciała i duszy. Najskrytsze zakamarki stały się tak bardzo oczyszczone i przepełnione Bożym Pokojem.

***

Muszę przyznać, że nie podoba mi się forma Nowej Ewangelizacji. Być może to powód tego, że kurs trwał jedynie 2 dni i wszystkiego działo się za dużo. Jedna z dynamik była bardzo przesadzona. Bóg nie potrzebuje dowodów mojej wiary, czułam się zażenowana faktem, [że mam wykonać zewnętrzny gest]. Kaplica nie jest miejscem do takich „ceremonii”. Jest to dom Boga, gdzie w ciszy i skupieniu każdy może się z nim spotkać w modlitwie, Eucharystii.
Bardzo przeżyłam obecność Ducha Świętego, było to dla mnie niesamowitym doświadczeniem.

***

Bóg objawił mi się w świadectwach prowadzących, które zawsze działają bardzo mocno na moje uczucia. Zrozumiałam, że Bóg tak samo może zadziałać w moim życiu, że może je zmienić o 180 stopni, tylko muszę Mu na to pozwolić. Ponadto bardzo mocno poczułam go w czasie modlitw wspólnotowych. To było piękne, kiedy usłyszałam głosy modlących się, które się zlewały, ale były głosem do Boga, wspólnie. Chciałabym kiedyś znowu to przeżyć, a może zaangażować się w taką wspólnotę.
Myślę, że najważniejszymi momentami w czasie tego kursu były piątkowy wieczór, kiedy mogłam zobaczyć osobę najbardziej kochaną przez Boga, postanowienie i oddanie mojego życia Bogu, a także modlitwa o Ducha Św. Były to bardzo wzruszające chwile i poczułam wtedy, że moje życie musi się zmienić właśnie po tym kursie. Duch Św. nie przyszedł tak gwałtownie, ale delikatnie, jak lekki powiew, co mnie najpierw zdziwiło, ale w samym momencie modlitwy cały stres zniknął i poczułam spokój. – Agnieszka

***

Boga na tym kursie doświadczyłam moim zdaniem w sposób bardzo szczególny. Mam problem, że przed kolegami, koleżankami w szkole ciężko mi jest przyznać się do tego, że należę do Grup Apostolskich. Jednak po tych trzech dniach, w których powierzyłam moje życie Panu, czuję, chcę jeszcze bardziej spróbować się do tego przyznawać.
W sobotę, [podczas jednej z dynamik], odczułam, że w moim życiu brakuje tej 100% wiary, miłości do Boga. Ale teraz wiem, że to On jest moim Bogiem, a nie komputer, telefon, słodycze czy facebook.
Podobało mi się również to, że była modlitwa wstawiennicza. Nigdy w czymś takim nie uczestniczyłam, ale właśnie wtedy poczułam ulgę i spokój w sercu. Czułam się naprawdę niesamowicie. To nic, że rano znów czułam strach przed kolejnym dniem, ale cieszę się, że poczułam wtedy właśnie taką rzecz, coś czego nie potrafię opisać.
Właśnie to było dla mnie tu najważniejsze. Ten spokój w sercu. Na modlitwach wspólnotowych chciało mi się po prostu płakać. Gdy patrzyłam na Was, którzy to prowadziliście, jak jesteście pełni radości i miłości Bożej. Tak jak ja zawsze chciałem i chcę.
Dodaliście mi odwagi i radości.
Jak mówiliście o darach, to ja nadal nie wiem jaki mam. Nie potrafię uwierzyć, że go też posiadam.
Ale za wszystko DZIĘKUJĘ! Chwała Panu!

Podziel się